Bez kategorii

Estrecho – życie wiarą

Dziś chciałbym napisać o małym wycinku, z życia religijnego tej wspólnoty. W parafii w Estecho spędziłem 10 dni. W parafii, która liczy 41 nadrzecznych wiosek. Odległość między wioskami El Alamo a Gueppi, które są na obrzeżach, to 1280 km rzeką. Dołączając do ks. Tomka, Beaty (jedna z czterech polek pracujących w wikariacie) i 3 peruwiańskich sióstr zakonnych. Ten czas tutaj, to przede wszystkim praca nad umocnieniem wiary miejscowych mieszkańców. Nie mogło więc zabraknąć wspólnych rozmów o Bogu i celebracji eucharystii. Zarówno tych codziennych, jak i organizowanych, by uświetnić różnego rodzaju uroczystości lokalne.

IMG_7824

W tym czasie, miałem zaszczyt asystować przy zawieraniu małżeństwa Segundo i Marty.

IMG_7832

Którzy po kilku latach wspólnego życia. Postanowili zaprosić Pana Boga do ich związku. Boże Błogosław im i czwórce uroczych dzieci, na ich drodze wspólnego życia.

IMG_7817

Odprawiałem msze świętą i głosiłem krótką naukę, dla młodzieży, która zakończyła etap przygotowań i nauki, do pracy jako pielęgniarki i pielęgniarzy. To bardzo ważne, by w tak małych społecznościach, były osoby, na które można liczyć, gdy nasze ciało odmówi posłuszeństwa.

IMG_7897

W Peru rozpoczynają się wakacje, więc nie brakuje zakończeń roku szkolnego. Msza dla młodzieży, którzy kończyli segundario. Czyli taki nasz odpowiednik liceum.

IMG_7955

To młodzi ludzie, przed którymi stoi wybór dalszej drogi życiowej. Wielu z nich na tym etapie pewnie zakończy edukacje. Założy rodziny i zacznie pracować. Ale są też i tacy, którzy opuszczą rodzinne miasteczko i wyjadą z Estrecho, by kontynuować naukę w Iquitos albo Limie.

IMG_7951

Po mszy czeka ich nocna zabawa. Na którą zawiezie ich pięknie udekorowane motocarro.

IMG_7939

Miałem też okazję podziękować, sprawując eucharystie żołnierzom, którzy dbają o nasze wspólne bezpieczeństwo.

IMG_7904

Batalion, który nosi nazwę słynnej peruwiańskiej bitwy, pod Ayacucho, przeżywał rocznicę tych walk. Cieszę się, że w ten sposób, od samego kapitana jednostki, mogłem poznać, małą część historii tego kraju.

IMG_7924

Po złożeniu meldunku.

IMG_7915

Wspólnym zdjęciu z żołnierzami.

IMG_7913

Zostałem zaproszony do udziału w niedziele, w rozgrywkach piłkarskich. Szkoda, że wyjechałem w czwartek.

Bez kategorii

Estrecho

Kolejna misyjna stacja, która znalazła się na mojej drodze, poznawania wikariatu, to Estrecho. Wioska położona nad rzeką Putumayo. Rzeka jest naturalną  granicą między Peru a Kolumbią. Dostać się można z Iquitos do miejscowości na 3 sposoby. Płynąc Lancią (pisownia spolszczona) ok.14 dni, na której się śpi, je i odpoczywa. Bo co innego robić. Pieszo przez dżunglę – oczywiście z przewodnikiem 4 dni – ok. 150km. Ale las nieustannie się zamienia poznałem osoby, które na pokonanie tej trasy potrzebowały miesiąc. Nie ryzykując wybrałem trzecie rozwiązanie i dotarłem tam awionetką wojskową. Lata na tyle, ile jest to możliwe, regularnie do wioski. Dostarczając niezbędne produkty, które nie przetrwałyby tak długiej podróży statkiem. Na zdjęciu z lotu ptaka dzielnice Iquitos i dalej już nieskończona zieleń lasów deszczowych.

DSCF2805

To czas by przyjrzeć się pracy misyjnej, ale i odwiedzić kolegę, księdza Tomasza Cieniucha, z którym uczyłem się w Warszawie w Centrum Formacji Misyjnej języka hiszpańskiego. Tomasz zasłyną z długiej brody, która jest atrakcją dla miejscowych dzieciaków. A na mój przyjazd, zapuścił jeszcze egzotycznego punka. To nie fotomontarz!!!

Reklama to jego bloog. :) tomaszcieniuch.com

DSCF2566

Wybierając się w odwiedziny do miejscowości Puerto Aurora. Mieliśmy okazję przyjrzeć się codziennym obowiązkom mieszkańców. Trochę z nimi porozmawiać i po prostu poprzebywać w ich obecności.

DSCF2562

Są oni bardzo otwarci i uprzejmi. Nie mogliśmy odmówić, kiedy zaprosili nas do amazońskiego jacuzzi. Po 2 godzinach spędzonych w pekepeke, w słońcu, to był świetny relaks.

DSCF2582

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się by złowić coś na kolacje. I choć na początku czułem się jak karmiący ryby, bo trzy razy ryba zwiała zrywając kawałek mięsa z haczyka. To cierpliwość w końcu się opłaciła. Udało mi się złowić pierwszy raz w moim życiu i to aż 2 sztuki.

DSCF2601

Jak to dobrze, że dziś nie będę musiał przełamać się i te wspaniałości lasu nie wylądują na moim talerzu.                                               Powiem szczerze, nie myślałem, że są aż tak duże.

DSCF2498

Będąc tak blisko musieliśmy również odwiedzić sąsiadów z wioski Marandua, po drugiej stronie rzeki, po stronie Kolumbijskiej. Mieszkańcy przypływają na niedzielną eucharystie tutaj do Estrecho, bowiem do najbliższego kościoła w Kolumbii mają 30 minut w górę rzeki. Piękna wioska, do której nie dotarła chyba jeszcze żadna organizacja chroniąca zieleń. Jak by dotarli to pewnie zaczerpnęli by pomysły. Na przykład chodniki. Tutaj umieszczone są na palikach, co prawda budując je w ten sposób nie chodziło mieszkańcom, by nie deptać trawy, a o to by nie chodzić w wodzie, gdy wyleje rzeka, ale pomysł niczego sobie. I ma jeszcze jeden plus. W stopy nie gryzą małe muszki, które w ciągu dnia siedzą w trawie. I korzystają z każdej nadarzającej się okazji.

DSCF2540

Ale w tym klimacie nie mogło zabraknąć także sjesty. Tu człowiek żyje w zgodzie z przyrodą. Prąd jest od 6 do 12 i od 18 do 23, więc idzie się spać i wstaje ze świtem słońca.

DSCF2604

Więcej zdjęć w galerii.